Poniedziałek, 17 grudnia 2018

Sport

Tagi: Region Grudziądz Sport Piłka nożna Olimpia Grudziądz I liga Mecz

31 października 2016, aktualizowano: 31 października 2016

Olimpia Grudziądz zremisowała 0:0 ze Stomilem Olsztyn [RELACJA]

Olimpia Grudziądz - Stomil Olsztyn 0:0

Fot.: Gerard Szukay

Karol Piernicki

Olimpia Grudziądz bezbramkowo zremisowała przed własną publicznością ze Stomilem Olsztyn w spotkaniu 15. kolejki I ligi. Obie drużyny nie zachwyciły i stworzyły sobie mało sytuacji podbramkowych.

Po niemrawym początku pewne ożywienie nastąpiło po nieco ponad kwadransie gry. Dwukrotnie szansę na otwarcie worka z bramkami miał Karol Angielski. Napastnik Olimpii najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w dogodnej sytuacji huknął nad bramką, a po chwili otrzymał podanie od Marcina Smolińskiego, jednak zbyt długo holował piłkę, w efekcie czego Piotr Skiba skutecznie go zatrzymał.


O meczu pisaliśmy także tutaj.

Mało sytuacji pod bramką

Do końca pierwszej połowy obraz gry nie uległ zmianie.

Nadal obie strony miały problem ze skonstruowaniem klarownych sytuacji bramkowych. Na trzy minuty przed końcem pierwszej części gry znów bliscy szczęścia byli jednak gospodarze.

Marcin Kaczmarek dośrodkował z rzutu rożnego, a piłkę wybili obrońcy gości. Uczynili to wprost pod nogi Adriana Bielawskiego, który bez namysłu dośrodkował wprost na głowę Lukasa Klemenza. Strzał tego ostatniego z najwyższym trudem wybronił Skiba.

Zaledwie kilka strzałów

Po zmianie stron znów niewiele się zmieniło. Trzykrotnie poważnie zagrozili goście.

Za każdym razem Stomil próbował strzałów z dystans. Raz świetnie interweniował Jakub Wrąbel (po uderzeniu aktywnego Patryka Kuhna), natomiast przy strzale Jarosława Ratajczaka biało-zieloni mieli masę szczęścia, bo piłka minimalnie minęła ich bramkę.

Na koniec tej serii znów swoich sił spróbował Kuhn, jednak ponownie na posterunku był bramkarz grudziądzkiego zespołu.

Wreszcie na sześć minut przed końcem pojedynku miejscowi mieli rzut wolny z narożnika boiska.

Spróbował bezpośrednio

Marcin Kaczmarek spróbował bezpośrednio z niego uderzyć na bramkę rywali, a nieprzyjemnie zagraną piłkę z najwyższym trudem nad poprzeczkę przeniósł Skiba.

- Jesteśmy rozczarowani tym, że nie udało nam się zainkasować trzech punktów - przyznał trener Olimpii Jacek Paszulewicz. - Rozegraliśmy mecz bez historii. Jedyny plus jest taki, że nie straciliśmy bramki, co jest dość niespotykane, bo tracimy ich dużo. Natomiast sam Marcin Kaczmarek to trochę za mało jeśli chodzi o grę ofensywną, dlatego mamy po tym meczu tylko jeden punkt.