Piątek, 19 października 2018

Tagi: Grudziądz wymiar sprawiedliwości ESebastian Lipowski komornik pomyłka

5 sierpnia 2016, aktualizowano: 5 sierpnia 2016

Pomyłka sądu może zbić z tropu

Fot.: Anita Etter

Anita Etter

Sebastian Lipowski z Grudziądza padł ofiarą sądowej pomyłki. Dzięki pomocy komornika i własnej determinacji udało mu się oczyścić dobre imię.


Grudziądz Grudziądzanin jest kierownikiem w jednej z firm samochodowych w naszym mieście. Stara się swoją pracę wykonywać sumiennie i najlepiej jak potrafi.


Do zapłaty 13 tysięcy

Pewnego dnia okazało się, że wyłudził z jednej z warszawskich firm materiały budowlane. Sprawa dotyczyła 13 tysięcy złotych. Takie wieści szybko rozeszły się po firmie, a pracodawca był zmuszony poinformować go o zajęciu wynagrodzenia i konta, bo egzekucję wszczął komornik.

Dobry pesel, zły adresat

Sebastian Lipowski z początku nie dowierzał, bo ze wspomnianym wyłudzeniem nie miał nic wspólnego, tym bardziej, że wcześniej nie uczestniczył w żadnych procesach karnych.

- Zadzwoniłem o komornika i powiedziałem, że to jest jakaś pomyłka. Był inny adres, ale mój pesel. Okazało się, że pesel przypisał pracownik sądu do sprawy Sebastiana Lipow- skiego z Łodzi, który wyłudził materiały budowlane. Przepisał w ciemno z ewidencji nie sprawdzając adresu.

Komornik dostał nakaz zapłaty, czyli uprawnienia do zajęcia wynagrodzenia i konta Sebastiana Lipowskiego.

Komornik człowiekiem

- Komorni mógł zająć pensję i konto do wyjaśnienia sprawy, ale okazał się człowiekiem i odstąpił od egzekucji na słowo honoru. Sam też zadeklarował, że to sprawdzi.

Jak w „Procesie” Kawki

W międzyczasie Sebastian Lipowski skontaktował się ze swoim prawnikiem ponieważ jako osoba fizyczna, mimo że w sądowych pismach występuje w roli pozwanego nie miał prawa do złożenia zażalenia. Kancelaria za 600 złotych opłaty od naszego bohatera napisała sprzeciw do sądu, który wydał wyrok w sprawie nakazu zapłaty uznając go nieważnym.

- Ja do tej pory nie zostałem poinformowany o zaistniałej sytuacji, że mam zajęcie wynagrodzenia i blokadę konta. Zajęcie przyszło do mojego pracodawcy. Sąd wydając wyrok nie poinformował mnie, bo wszystkie pisma poszły do prawdziwego pozwanego. Ten jednak nie zapłacił, a ktoś z pracowników sądu wstawił mój pesel. Wiem że moje zażalenie zostało uznane i wyrok uchylony, ale nadal nie mam z sądu żadnych oficjalnych informacji. Tylko komornik powiedział mi, że zaszła pomyłka i odstępuje od zajęcia 13 tysięcy złotych, które uzbierały się z opłatami sądowymi i odsetkami.

Odzyskał dobre imię

Sąd uchylił klauzulę wykonalności na podstawie której działają komornicy.

- To błąd ludzki, ale dlaczego ja mam za to płacić? - Na szczęście wszystko się wyjaśniło dzięki moim staraniom. Kosztowało mnie to wiele nerwów czasu i pieniędzy. Czekam czy ktoś mnie oficjalnie poinformuje czy sprawa jest zamknięta. Nie mama pojęcia jak działa to państwo.

Sebastian Lipowski odzyskał dobre imię, ale, jak mówi, nadal w tym wszystkim czuję się pokrzywdzony i zawiedziony funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości.

- Mój wizerunek w firmie został nadszarpnięty. Cieszę się że to już się skończyło, ale chce upubliczniając mój przypadek pokazać, jak uczciwy obywatel płacący podatki, kierujący zespołem ludzi może być wplątany w taką sprawę - mówi pan Sebastian - Co ciekawe sąd nie poczuwa się do odpowiedzialności, określając mój przypadek jako błąd pisarski.

Grudziądzanin zamierza żądać zadośćuczynienia i zwrotu poniesionych kosztów.